WIELKI PIĄTEK

„… mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.” (Iz 52, 15)

11064624_936490759704282_6177782960999069091_n

„Tego wieczoru objawiłeś i pokazałeś zbawczą tajemnicę krzyża,
rozdawałeś i rozdzielałeś Twe Ciało, źródło życia oraz kielich.
Racz sprawić, abym wraz ze świętym zgromadzeniem stał się uczestnikiem Twojego stołu:
Twojego Chleba i Życia, którego odczuwam głód i Twojego napoju,
Którego odczuwam pragnienie.
Umyłeś w miednicy ich nogi Twymi czystymi rękoma i pouczyłeś ich pokory,
najpierw słowami, a w onej godzinie przez czyny.
Obmyj również błoto moich złości na prośbę Twych świętych towarzyszy
i skieruj kroki mych stóp drogą pokory ku niebu.
Twą ludzką naturę pokazałeś nam tej nocy, gdy ogarnięty lękiem byłeś w agonii
i modliłeś się do Ojca, który jest w niebiesiech.
Uwolnij mnie od strzały tajemnej i od lęku nocy.
Aby dusza moja i moje ciało zostały utwierdzone w Twej świętej bojaźni.
Zostałeś związany za tego, który jest związany,
Ty zaś przezwyciężyłeś węzeł więzów:
pokonaj we mnie więzy przyjęte dobrowolnie – więzy piekielne moich grzechów.
Ty – niewinny, stanąłeś przed trybunałem zamiast skazańca za grzechy.
Kiedy jednak powrócisz wraz z chwałą Ojca, nie sądź mnie razem z nim.
Zostałeś zelżony bluźnierczym splunięciem z powodu hańby tego,
który jako pierwszy został stworzony.
Wymaż hańbę grzechów Bezczelnego, którymi sam sobie okryłem oblicze.
Pozwoliłeś złośliwemu słudze, aby Cię spoliczkował swoją ręką.
Uderz silnie w twarz Złego, bo on mnie także boleśnie uderzył.
Nie pozwoliłeś, aby Piotr stoczył się w najgłębszą otchłań grzechów,
Ale przebaczyłeś temu, który się Ciebie zaparł,
ponieważ serce jego spłynęło gorzkimi łzami.
Podnieś mnie także – tak jak jego – z mego upadku;
daj mym oczom obfite łzy, a na głowę moją wylej wody podobne do morza.
Przywdziałeś purpurę, włożyłeś na siebie czerwoną szatę;
żołnierze Poncjusza Piłata uważali ją za znak hańby.
Zdejm ze mnie włosiennicę grzechu, purpurę czerwoną jak krew
i przyodziej mnie w radosne szaty, w które przyodziałeś pierwszego człowieka.
Zginając kolana, naśmiewali się, bawili się, szydzili z Ciebie.
Rozważając to, wojsko niebieskie oddaje Ci cześć.
Wszystko to znosiłeś, aby z naszej natury wziętej z Adama zdjąć hańbę przyjaciela grzechu;
obyś w mojej duszy i w moim sumieniu zniszczył tę hańbę pełną smutku.
Zadawano ciosy i bito trzciną Twoją niebiańską głowę, okrywszy ją nakryciem;
a przecież wobec niej serafinów ogarnia lęk.
Ze względu na człowieka wziętego z ziemi, który został uniżony u stóp kobiety,
dołączyłeś go do swego ciała w sposób jeszcze dziwniejszy niż chory niebieskie.
Upadłem na ziemię poniżony od stóp Złego na skutek dzieł Niegodziwego,
które mnie rzuciły na ziemię.
Nie pozwól mu igrać ze mną, jak dzieciom, które bawiły się piłką,
lecz racz mnie uwolnić od Niegodziwca, abym znowu zjednoczył się z Tobą.
Na całym ciele, na wszystkich członkach otrzymałeś straszliwe uderzenia
w czasie biczowania po wyroku sędziego.
Ja od stóp do głowy cierpię niewypowiedzianie: racz mnie znowu uzdrowić po raz
drugi, jak niegdyś łaską świętego źródła.
Za ciernie grzechu – nieposłuszeństwo sprawiło, że one wyrosły –
robotnicy winnicy Izraela na głowę Twoją włożyli cierniową koronę.
Wyrwij ze mnie ciernie grzechu, które we mnie posadził Nieprzyjaciel,
i wylecz rany ukąszeń; niech zostaną zniszczone nawet ślady grzechu.
Za bardzo słodki owoc gorzkiego i śmiercionośnego drzewa –
kosztowałeś żółć zmieszaną z octem, gdy pragnąłeś.
Odrzuć daleko ode mnie gorycz, którą wąż wprowadził w mą duszę,
a wraz z nią i węża, i spraw, by miłość Twoja stała się we mnie słodka.
Za drzewo śmiercionośne, które wyrosło pośrodku raju –
niosłeś na Twych ramionach drzewo krzyża;
zaniosłeś je aż na szczyt Golgoty.
Moja dusza upadła w grzechu, dźwigając tak wielkie ciężar;
ulżyj mi przez słodkie jarzmo i lekki ciężar krzyża.
W piątek o godzinie trzeciej, w dniu, w którym Adam został zwiedziony,
zostałeś, o Panie, przybity do drzewa – w tym samym czasie, co zbrodniczy łotr.
Ręce, które stworzyły ziemię, rozciągnąłeś na krzyżu
w zamian za ich wyciągnięte ręce, które z drzewa w raju zebrały śmierć.
Ja, tak jak oni, przekroczyłem prawa, a nawet ich w tym przeszedłem,
bo zasadziłem własną ręką roślinę Gomory i zbierałem owoce Sodomy.
Nie karz mnie wedle zła popełnionego,
nie wymagaj ode mnie rachunku za dług, lecz przebacz mą winę.
Wstąpiłeś na święty krzyż, zdjąłeś ciężar przestępstwa z człowieka
i przebiłeś na krzyżu nieprzyjaciela naszej natury.
Wzmocnij mnie pod opieką świętego znaku zawsze zwycięskiego
i oświeć mnie jego światłem, gdy pojawi się na Wschodzie.
Łotrowi, który wisiał po Twej prawicy, otworzyłeś bramę rajską Edenu.
Wspomnij również i na mnie, gdy powrócisz z mocą królewską Twojego Ojca.
Obym usłyszał również Twoją odpowiedź niosącą radość:
„Dziś jeszcze będziesz w Edenie, pierwotnej ojczyźnie”.

Narses Sznorhali

4.04.2015|Aktualności, Wydarzenia kościelne|

WIELKI CZWARTEK

„Jeżeli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną” (J 13,8)

10849963_910986818923032_7156301020729407186_n

 

Oto Jezus pochyla się do nóg Apostołów, ażeby je umywać. Chce przez to wyrazić potrzebę szczególnej czystości, jaka ma panować w sercach tych, co przystąpią do Ostatniej Wieczerzy. Jest to czystość, którą On tylko sam może sprawić w ich sercach. I dlatego próżne sprzeciwy Szymona Piotra, ażeby Pan nie umywał jego nóg. Próżne słowa tłumaczeń. Pan i tylko Pan może sprawić w tobie. Piotrze, tę czystość, jaką jaśnieć ma serce twoje przy Jego Uczcie. Pan i tylko Pan może obmywać nogi i oczyszczać ludzkie sumienia, bo na to potrzebna jest moc odkupienia: moc ofiary przemieniającej człowieka od wewnątrz. Na to potrzebna jest pieczęć Baranka Bożego, wyciśnięta w sercu człowieka jak tajemniczy pocałunek miłości. Więc na próżno sprzeciwiasz się Piotrze. Na próżno tłumaczysz swojemu Mistrzowi. Pan odpowiada twojemu zapalczywemu sercu: „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później to będziesz wiedział” (J 13, 7). A gdy jeszcze bardziej sprzeciwiasz się Piotrze, Pan ci mówi: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał cząstki ze mną” (J 13, 8).
Oczyszczenie jest warunkiem komunii z Panem. I jest warunkiem tej komunii owa pokora i gotowość służenia drugim, której Pan sam daje nam przykład, gdy pochyla się do nóg swoich uczniów, by je umywać jak sługa.
Trzeba więc, aby Kościół – gdziekolwiek się gromadzi, w jakimkolwiek wieczerniku świata – pamiętał i stale przypominał, że te są warunki komunii z Panem: czystość wewnętrzna i pokora serca gotowego służyć bliźnim – a w bliźnich Bogu. Niech nikt nie przystępuje do tej Wieczerzy z sercem fałszywym, z sumieniem grzesznym, z pysznym mniemaniem o sobie, bez gotowości służenia.
„Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, jak ja was umiłowałem” (J 13, 34).
Jezus bierze w swoje ręce chleb paschalny, niekwaszony. Oto podnosi kielich pełen wina. Podaje i rozdaje Apostołom. Oto wypowiada słowa, które objawiają tajemnicę Baranka znad Jordanu – Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata. Jego Ciało będzie za nas wydane. Jego krew będzie przelana na odpuszczenie grzechów.
Apostołowie słyszą te słowa i uczestniczą w Wydarzeniu. A jeśli nawet zrozumieją w pełni dopiero później – to jednak już wtedy, w Wieczerniku Wielkiego Czwartku, dokonało się to, co mieli zrozumieć – i co mieli odtąd czynić na Jego pamiątkę.
A myśmy także to przyjęli od nich i od ich następców.
I dlatego serca nasze przepełnione są świętym drżeniem czci i miłości, gdy oto znów nadszedł Wielki Czwartek – i jesteśmy tutaj zgromadzeni, by uczestniczyć w Liturgii Ostatniej Wieczerzy.
Czymże się Panu odpłacę za wszystko, co mi uczynił? (Ps 116 [115], 12).
Św. Jan Paweł II
Źródło: L`Osservatore Romano – n. 4 (3)/ 1980

4.04.2015|Aktualności, Wydarzenia kościelne|

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w 2010 roku

10.03.2015|Galeria, Wydarzenia kościelne|